Rano obudził mnie telefon. Usłyszałam dziki dzwięk mojego dzwonka.
- Halo ? - powiedziałam zaspanym głosem
- Dziewczyno! Gdzie ty jesteś czekam na ciebie od 30 min. na lotnisku za 20 min. masz samolot ! - krzyknął kobiecy głos. Dopiero potem się skapnęłam że to Lili.
- Co jaki smolo... O kurwa ! - krzyknęłam
- Tak nakrzycz sobie a nie się ubieraj - usłyszałam z sarkazmem. Dzisiaj miałam wylecieć do USA. Szybko wstałam, ogarnęłam się i wybiegłam z domu. Nie miałam jeszcze prawa jazdy więc pobiegłam na pobliski postój taksówek i krzyknęłam żeby kierowca się pośpieszył na lotnisko. Załadowałam do bagażnika tory i ruszyliśmy. Dojechałam na lotnisko po jakiś 5 min. Wzięłam bagaż i pobiegłam do rejestracji.
- Je suis dans un avion pour les Etats-Unis. - powiedziałam co oznaczało "Ja na samolot do USA" Babka szybko zobaczyła bilet i skierowała mnie do samolotu.. Nienawidziłam tego "przewożenia" bagaży przez bramkę. Zawsze się bałam że zapika. Lili do mnie zadzwoniła ale jej nie było. Za chwilę ktoś podszedł mnie od tyłu.
- Siemka ! - krzyknęła
- O siema siema - powiedziałam
- Ja lecę 2 samolotem za godz. Tylko się nie zgub. Dolecę do ciebie - powiedziała. Ona też leciała do USA ale na inne studia nie takie jak ja.
- Spoko. Ja lecę papa- krzyknęłam odchodząc. Za jakieś 5 min. weszłam do samolotu
- S'il vous plaît attachez vos ceintures et éteindre les appareils électriques. nous nous déplaçons - odezwała się babka stewardessa "Proszę zapiąć pasy i wyłączyć urządzenia elektryczne. Ruszamy ". Za chwilę samolot zaczął się trząść i ruszyliśmy. Gdy byliśmy już w powietrzu napisałam so Lili
*rozmowa*
- Juz lecimy jest fajnie [zdj. :wysłane] - wysłałam jej zdjęcie w samolocie
- Łołoło to fajnie :) - odpisała
- No tylko szkoda że ciebie koło mnie nie ma. Ale spotkamy sie za godz. ; ) - odpisałam
- Pewnie musze konczyć... Bramka -,- - odpisała. Ja już postanowiłam jej nie odpisywać bo wiedziałam że przechodzi przez bramkę. Nagle samolot zaczął się strasznie trząść
- Spokojnie to tylko turbulencję - uspokajała nas stewardessa. Nagle usłyszeliśmy głos kapitana.
- Musimy lądować awaryjnie w Londynie. Przepraszamy za kłopoty. Proszę zapiąć pasy i wyłączyć urządzenia elektryczne lądujemy - powiedział. Bałam się jak diabli. Nie raz przecież słyszano o tych katastrofach samolotowych. Ale my na szczęście tylko z drobnymi utrudnieniami wylądowaliśmy na lotnisku w Londynie. Kazano nam przejść do budynku. Nie wiedziałam co robić. Usiadłam na zniszczonym niebieskim krzesełku i rozmyślałam. Nagle koło mnie usiadła starsza pani w kapeluszu.
- Dzień dobry - powiedziała
- Dzień dobry - odpowiedziałam z utrudnieniami bo nie znałam dobrze języka angielskiego.
- Jak się nazywasz ? Ja Lucynda Mc Royald.
- Ja Sara Revs - odpowiedziałam. Kojarzyłam jej nazwisko
- Sara Revs? Córka Amy i Harry'ego Revsów. - spytała ze zdziwieniem
- No tak. Skąd pani o tym wie ?- zapytałam zdziwiona
- Dziecko ja jestem siostrą twojej matki. - odpowiedziała z uśmiechem. No rzeczywiście matka opowiadałam mi o jakiejś tam ciotce w Londynie ale nie wiedziałam że to ona.
- Co ty tu robisz ? - zapytała
- Ladowaliśmy awaryjnie bo miałam jechać na studia do USA ale niestety ... - odpowiedziałam
- I nie masz gdzie zamieszkać ? - zapytała
- Dokładnie... - odpowiedziałam
- Chodź ze mną. Słyszałam że nie wiadomo kiedy będzie zastępczy samolot więc chodź. Zapoznasz się z moim bratankiem bo dzisiaj do mnie przyjeżdża. Ty masz ile lat. - zapytała
- Osiemnaście - odpowiedziałam
- U ale z ciebie lalka. ja ciebie wiedziałam jak miałaś 2 miesiące. On ma 19 lat. No to prawie jak ty. A gdzie ty miałaś dokładniej polecieć ?
- Do Louisiany. - odpowiedziałam
- Uuu kochana tutaj tak rzadko samoloty kursują do Louisiany że nie wiem - powiedziała z uśmiechem i zaciągnęłam mnie do samochodu. Jechaliśmy dość długo po z 30 min. Za chwilę stanęliśmy przed wielkim domem. Ona weszła do środka a ja za nią
- Chodź za mną - powiedziała i zaprowadziła mnie do pokoju. No nie ma co był śliczny ....
- To twój pokój tymczasowy a ja zadzwonię do matki. - powiedziała. Za chwilę "ciotka'' wyszła i gadała perfekcyjnie z mamą po francusku. Zdziwiłam się . Za chwilę Lucy dała mi telefon
*rozmowa*
- Halo ?
- Dziecko nic ci nie jest ? - zapytała zdenerwowana mama
- Nie mamo nic. - odpowiedziałam
- Wiesz co ja coś zobaczę. Zaraz oddzwonię - powiedziała i się rozłączyła. Ja oddałam telefon Lucy i położyłam sie na łóżku. Za chwilę mama zadzwoniła na mój.
*Rozmowa*
- Daj mi Lucynde - powiedziała mama
- Ciooooociuuu !!! - zawołałam
- Słucham ?
- Mama - powiedziałam i podałam ciotce telefon. Zaczęły o czymś gadać nie wiedziałam o czym ale podejrzewałam że tu chodzi o mnie. Na pewno chodzi o mnie
- Sara mama chce żebyś ....
___________________________________________
No i jak ^^ Hehe :P
Mam nadzieję że sie podoba :D :D
wtorek, 5 marca 2013
Prolog
Kim jestem? No tak każdy chciałby to wiedzieć. Jestem zwykłą nastolatką mieszkającą w Paryżu. Właśnie skończyłam szkołę. Mam sporo przyjaciół, ale tylko jedną najlepszą przyjaciółkę. Nazywa się Lili. Chodziliśmy do jednej klasy. Mam 18 lat. To znaczy będe miała 29 Sierpnia. Za 2 tyg. kończą się wakacje. Mieszkam z mamą i braćmi : Kevinem i Austinem. Lubię jeździć na deskorolce. Pardon uwielbiam. W ostatni tydzień wakacji jadę do USA na studia z chirurgi. Nie za bardzo lubię ten zawód ale mama... Razem z naszą paczką zawsze chodzimy do pizzerii wujka "Eliza". Nazwa pochodzi od imienia jego zmarłej żony Elizabeth [*] A wracając do mojej rodzinki to mam wyśmienite kontakty z braćmi i mamusią. Moją mamę uważam za 2 najlepszą przyjaciółkę. Ja mówię jej wszystko a ona mi. Mój tata nie mieszka z nami i za miesiąc rodzice mają proces rozwodowy. Chciał bym w nim uczestniczyć ale nie mogę bo wyjeżdżam... Ojciec zdradził mamę z jakąś lafiryndą. Znienawidziłam go za to a jeszcze 1 miesiąc temu byłam córeczką tatusia. To się jednak szybko zmieniło. Wyprowadził sie i mieszka w małej wsi koło Paryża. Nie odwiedzam go bo po prostu nie chcę. Ale on nalega. Nie dam sie tak łatwo. Pewnie chce mnie przekupić abym odwróciłam się od mamy... O nie. Nie da rady. po tym co on zrobił? Teraz to już mam go w DUPIE. Ale dostał za swoje bo ta panienka odeszła od niego dla młodszego. Pewnie poleciała tylko na kasę bo nie jesteśmy biedni. Ale przecież obiecywała mu że "nie opuści go aż do śmierci"... Żałosne .... Teraz wróćmy do mnie. Test licealisty napisałam dobrze. Więc teraz mam otwartą drogę na chirurga. To marzenie mamy ale ja nie chcę nim być. Chcę być tancerką ale mama nie widzi w tym przyszłości... Więc idę na chirurga. Dokładnie zatrzymam się w USA w Louisianie. Mam tam wynajęty domek. Nie chcę się tego doczekać ......
Subskrybuj:
Posty (Atom)